Po co nam choroba?

Choroby i różne niedomagania są aspektami naszego życia. Chorując od czasu do czasu, na banalne schorzenia, nie zastanawiamy się jakie są przyczyny i sens naszych chorób. Dopiero jeśli zachorujemy ciężko lub przewlekle i musimy z tego powodu przeorganizować życie, zaczynamy się zastanawiać dlaczego spotkało na takie doświadczenie i co mamy w związku z tym zrobić. Oprócz zwykłych, biologicznych uzasadnień przyczyn chorób, możemy znaleźć całą listę różnych innych teorii, czym jest choroba, jej leczenie i jakie ma dla nas znaczenie.

- Medycyna konwencjonalna – w ujęciu medycznym choroba to brak zdrowia, zaburzenie działania narządu lub układu pod wpływem różnych czynników wewnętrznych i zewnętrznych. Współczesna medycyna ma imponujące wyniki odnośnie diagnostyki i chirurgii, ale wciąż bywa bezradna wobec niektórych chorób, które nazywa nieuleczalnymi. Medycyna przyznaje, że stres ma bardzo duże znaczenie w pojawianiu się chorób, jednak strategia leczenia konwencjonalnego polega na niwelowaniu objawów chorobowych stosując rozmaite leki (sztucznie wytwarzane), operacje chirurgiczne, stosowanie różnego rodzaju naświetlań lub działanie polem elektromagnetycznym. W bardzo małym stopniu przykłada się wagę do leczenia przyczyn chorób (na przykład zalecanie odpowiedniej diety).

- Medycyna chińska (i inne rodzaje uzdrawiania polegające na harmonizowaniu przepływu energii) – medycyna chińska w swojej filozofii ma zasadniczą odmienność od medycyny konwencjonalnej – zakłada, że człowiek oprócz ciała posiada system energetyczny i o zdrowiu człowieka decyduje harmonijny przepływ energii (chi). Chorobą jest zaburzenie w systemie energetycznym, które objawia się w ciele jako schorzenie fizyczne. Nieprawidłowości energetyczne mogą się manifestować jako jej zastój,  nadmiar lub niedobór i odpowiednio stosuje się na to różnorodne działania naprawcze. Medycyna chińska na podstawie różnych symptomów, w tym badaniu m.in. języka, tęczówki, pulsu, oceny wyglądu ciała, stawia diagnozę, gdzie i jakie te zaburzenia są, następnie leczy je swoimi metodami (akupunktura, akupresura, moksa, zioła chińskie, masaże, dieta, ćwiczenia fizyczne i oddechowe).

- Homeopatia – przyczyny chorób wg. Filozofii homeopatycznej nie leżą tylko i wyłącznie po stronie chorej osoby, ale w dużej części mają związek z obciążeniami przeszłych pokoleń (które medycyna nazywa genetyką) oraz wpływem różnych czynników w aktualnej sytuacji chorego. Naczelna zasada homeopatii „podobne leczyć podobnym” zakłada, że podawanie remediów (leków homeopatycznych) zawierających mikroskopijne ilości substancji czynnej bardzo silnych rozcieńczeniach daje impuls organizmowi do samoleczenia. Leki dobiera się na podstawie podobieństwa najdrobniejszych objawów chorobowych do działania danej substancji na organizm. Mechanizm działania leków homeopatycznych nie został dokładnie wyjaśniony, niemniej nie jest to placebo (jak tłumaczy fakt jej  działania medycyna konwencjonalna) gdyż leczenie jest skuteczne i u niemowląt i u zwierząt, które nie mogą być poddane sugestii.

- Totalna biologia i medycyna germańska – jest to dwie ze współczesnych filozofii objaśniających mechanizmy pojawiania się chorób i zdrowienia. W medycynie germańskiej zakłada się, że pierwotną przyczyną choroby jest silny stres lub trauma, który ponadto jest niespodziewany i przeżywany w samotności (niemożność pomocy innych osób). Ten psychiczny wstrząs, jeśli nie jest w porę zneutralizowany, rozregulowuje działania samoobronne organizmu i skutkuje chorobą, która jest mechanizmem naprawczym czyli rozwiązaniem konfliktu wewnętrznego. I tak, miejsce i rodzaj schorzenia w organizmie informuje nas o tym, z czym związany był nasz problem – z jakim rodzajem wstrząsu oraz, z dużym prawdopodobieństwem, z jakimi sytuacjami i ludźmi. Totalna biologia ma wspólne cechy z medycyną germańską, objaśnia fakt wystąpienia określonych chorób (narządów, układów, części ciała) konfliktami biologicznymi (niezgodą na pewne zdarzenia lub stany), które są zagrożeniem życia na poziomie biologicznego przetrwania. Każda choroba jest fazą naprawczą, czyli rozwiązaniem konfliktu. Można usprawnić ten proces przez uświadomienie sobie konfliktu, który wywołał chorobę i wybaczenie innym i sobie, jeśli w grę wchodzi poczucie krzywdy.

- Religia – nurty religijne zazwyczaj pozostawiają przyczyny i skutki chorób w rękach Boga. Choroba była efektem złego postepowania i służyła do nawróceniu się na właściwą ścieżkę życia. Cierpienie zaś było formą kary za popełnione złe czyny. Chorobę i cierpienie należy przyjąć z pokorą i dążyć do poprawy, żeby lepiej żyć w przyszłości. Różne religie mogą nakazywać ograniczenia w sposobach leczenia, diagnostyki czy stosowanych terapii.

Choroba jest zazwyczaj tym, czego nie spodziewamy się ani nie chcielibyśmy, by była naszym doświadczeniem. W zależności od naszego światopoglądu, w różny sposób rozumiemy jej przyczyny i oczekujemy wyników leczenia. Jeśli choroba nie jest ciężka a proces zdrowienia stosunkowo krótki, nie zastanawiamy się nad jej sensem, niecierpliwie wyglądając powrotu do pełnej sprawności. Inaczej dzieje się, gdy chorujemy ciężko, przewlekle lub nieuleczalnie. Wraz z obecnością choroby a czasem też cierpienia fizycznego lub niepełnosprawności, zaczynamy zastanawiać się jaki dla nas sens ma ta choroba lub jakie są, poza konwencjonalnymi, możliwości leczenia. Ponieważ zarówno ja jak i moi bliscy mieli określone problemy ze zdrowiem, mam garść przemyśleń związanych z tym tematem:

  • pojawieniu choroby sprzyja stres i związane  nim długotrwałe przykre emocje. Nie odkrywam tutaj Ameryki, ale warto uświadomić sobie, że im trudniejsze nasze życie, tym mamy większą szansę, że do dotychczasowych kłopotów, dołączą jeszcze problemy zdrowotne;
  • nasze postrzeganie swojej sytuacji jak i całego świata, może nas popychać w kierunku choroby jak i w kierunku zdrowienia. Znane są przypadki wyzdrowienia z ciężkich i pozornie nieuleczalnych chorób, jak i śmierci w wyniku pozornie niegroźnej choroby; oczywistym jest, ze optymistyczne nastawienie sprzyja pokonaniu choroby, pesymistyczne – wydłuża jej czas trwania;
  • jeśli w naszym życiu są sytuacje lub stany, na które się nie zgadzamy, warto je  rozwiązać, ponieważ są  źródłem wewnętrznego konfliktu, który ma wpływ na pojawienie się choroby. Jest dużo sposobów jak akceptować trudne wyzwania życiowe, jak wybaczać krzywdy innym i sobie, jak żyć „tu i teraz” bez niepotrzebnego trwonienia energii na roztrząsanie przeszłości lub obawiania się o przyszłość;
  • dobrze mieć nawyk codziennego dbania o zdrowie – właściwe i zdrowe odżywianie, sen, pozbycie się nałogów lub kompulsywnych, szkodliwych zachowań, aktywność fizyczna, obcowanie z naturą, właściwa ilość obowiązków (nieobciążanie się ponad miarę), separowanie się fizyczne i mentalne od ludzi i sytuacji toksycznych;
  • harmonizowanie myśli i emocji – to też należałoby do codziennych obowiązków – dążenie do życia w harmonii. W dzisiejszym natłoku bodźców, informacji, obowiązków i pragnień – nie jest to łatwe zadanie, ale życie w stresie, wkrótce pozbawi nas też zdrowia. To, co sami jesteśmy w stanie zrobić to uporządkować i zharmonizaować przestrzeń wokół siebie, zaczynając od zrobienia porządków w domu, poprzez dbanie o pozbycie się toksycznych myśli, uczuć i związków z innymi ludźmi, po znalezienie własnych metod na pozostawanie w równowadze emocjonalnej. Nie ma na to jedynego skutecznego sposobu, każdy jest inny i na każdego coś innego działa uspokajająco i równoważąco;
  • wyciągnięcie wniosków z choroby jako doświadczenia. Jeśli jest efektem naszego złego trybu życia, to warto wprowadzić odpowiednie zmiany. Jeśli choroba pojawiła się w wyniku niespodziewanego życiowego dramatu, starać się „przepracować” trudne emocje. Czasem pojawia się konieczność zweryfikowania dotychczasowego światopoglądu. Warto zainteresować się teorią totalnej biologii, gdyż każde niedomaganie wskazuje konkretny problem życiowy do uświadomienia i rozwiązania. Moim zdaniem najważniejsze jest zidentyfikowanie swojej roli w tym doświadczeniu, nawet jeśli uważamy, że jest spowodowane przez kogoś innego.

Bywa, że proces zdrowienia jest długotrwały lub powrót do całkowitego zdrowia niemożliwy. Wówczas warto zbudować na nowym gruncie nową świadomość opartą na pozytywnych emocjach zamiast na poczuciu krzywdy i beznadziei. Z czasem może okazać się, że choroba, która był naszym udziałem stała się błogosławieństwem, które odmieniło nas samych i nasze życie na lepsze.

Przywiązanie

Wszyscy umieramy nadzy. Umierając zostawiamy wszystko. Bliskie osoby, rzeczy materialne, nasze wyobrażenia o sobie i świecie. Wszystko, co uważamy za własne musimy zostawić. Ale nie o śmierci będzie dzisiaj a o przywiązaniu. W życiu każdego z nas są osoby, rzeczy, emocje, idee, do których jesteśmy tak przywiązani, że nie wyobrażamy sobie bez nich życia. Myśl o ich utracie nas przeraża i uważamy, że bez nich będziemy nieszczęśliwi, ubodzy, niepełnowartościowi…

Do czego się przywiązujemy?

  • Do ludzi (dzieci, partnerów, rodziców, przyjaciół czyli do ludzi nam bliskich), których zazwyczaj obdarzamy miłością, dzielimy z nimi życie lub jakąś jego część. Troszczymy się o nich pomagamy, wspieramy i zwykle jest to wzajemne. Ponieważ dzielimy z nimi dużą część życia to przywiązanie jest duże, nawet jeśli nie wszystko pomyślnie się układa.
  • Do zwierząt. Niektórzy ludzie nie wyobrażają sobie życia bez zwierząt, w życiu niektórych ludzi  zwierzęta mogą nawet pomagać w ich utrzymaniu. Zwierzęta bywają na prawach członków rodziny. Przywiązanie do zwierząt może też być bardzo silne, bo wiele zwierząt również przywiązuje się do nas.
  • Do rzeczy. Są w naszym życiu rzeczy duże i małe, bez których nie wyobrażamy sobie codziennego życia. Jeśli nie są dostępne z jakiegoś powodu wówczas czujemy niepokój, złość, niezadowolenie, różnego rodzaju frustracje, jeśli nie możemy ich używać lub szybko znaleźć jakiegoś zamiennika. Dla wielu ludzi posiadanie określonych rzeczy jest wyznacznikiem statusu społecznego, przynależności do określonej grupy lub po prostu komfortowego życia. Wiąże się z tym wiele rozmaitych emocji.
  • Do pieniędzy. Przywiązanie do pieniędzy jest czymś trochę innym niż przywiązanie do rzeczy gdyż pieniądz ma większy potencjał niż określona rzecz. Większość z ludzi korzysta ze swoich potrafią żyć bardzo skromnie, odmawiając sobie wielu rzeczy, podczas gdy mają duże zasoby pieniężne i to właśnie stan konta jest źródłem ich radości i satysfakcji.
  • Do pracy. Manifestuje się w sytuacjach, gdy praca jest naszym priorytetem. Praca, która, wyznacza nam cel i kierunek życia, wypełnia większą ilość czasu. Często jest identyfikuje nas społecznie i nadaje społeczny status.
  • Do emocji. Chętnie oddajemy się czynnościom, które tworzą pozytywne emocje. W niektórych przypadkach są to emocje negatywne a jednak na tyle silne, że zamiast ich unikać – szukamy okazji, żeby je przeżywać. Tak czy inaczej ten rodzaj przywiązania do emocji może bardzo destrukcyjnie wpływać na nasze życie jeśli wymknie się spod kontroli.
  • Do idei. Przywiązanie do określonych idei, wierzeń, światopoglądu może z nas robić lepszych ludzi, ale może też być hamulcem naszego rozwoju. Im bardziej radykalni jesteśmy, tym więcej emocji nas to kosztuje, zazwyczaj tych negatywnych.
  • Do miejsc. Niby nie ma nic złego w przywiązaniu do określonych miejsc. Jednak opuszczenie ich bądź niemożność przebywania w nich tak często jakbyśmy sobie tego życzyli tworzy w nas poczucie straty i tęsknotę.

Przywiązać jak i uzależnić można się praktycznie od wszystkiego. Dopóki to przywiązanie nie wpływa znacząco na nasze poczucie szczęścia i nasze życie to oznacza, że mamy do ludzi, rzeczy czy miejsc zdrowy stosunek. Problem zaczyna się wtedy gdy tego kogoś czy coś stracimy. Nasze reakcje mogą być bardzo skrajne -  od „nic takiego się nie stało, życie płynie dalej” po uczucie, że zawalił się cały świat i nic nas już w życiu dobrego nie czeka.

Dlatego warto zastanowić się czy i w jaki sposób jesteśmy przywiązani lub wręcz uzależnieni od osób, rzeczy czy emocji w naszym życiu. Najlepszym testem jest właśnie uświadomienie sobie jakbyśmy się czuli gdybyśmy właśnie tego kogoś lub coś stracili. Jakbyśmy sobie z tym poradzili? Czy nasze życie zmieniłoby się na gorsze? Czy ktoś lub coś mogłoby tę utratę zastąpić? Jak żylibyśmy bez tego kogoś lub czegoś? Czy potrafimy z tego kogoś lub czegoś dobrowolnie zrezygnować w imię jakiegoś wyższego celu? Czy znaleźlibyśmy wytłumaczenie dla sensu tej utraty?

Takie ćwiczenie może wydawać się bez specjalnego sensu, bo siłą rzeczy musi wywołać trudne emocje. Im bardziej jesteśmy przywiązani albo nawet uzależnieni tym bardziej nieprawdopodobna wydaje nam się akceptacja utraty tego, na czym nam najbardziej zależy. Ale… im bardziej nam na czymś zależy, to znacznie częściej niż radości i szczęścia, doznajemy uczuć niepokoju i lęku, że tego kogoś lub coś utracimy. Ten lęk i niepokój oprócz zatruwania nas samych, popycha nas często do mówienia i robienia rzeczy, które unieszczęśliwiają bliskie nam osoby lub przysparzają nam rozmaitych problemów. Na koniec sprawiają, że sami jesteśmy nieszczęśliwi i nie jesteśmy w stanie docenić i cieszyć się tym, co mamy dobrego w naszym życiu.

Tak więc zbadanie poziomu naszego przywiązania i jego podmiotów i przedmiotów jest pierwszym krokiem. Drugim krokiem byłoby pozbycie się lęku przed utratą  poprzez przyjęcie jakiejś filozofii, która ten lęk wyeliminuje lub przynajmniej złagodzi. Dlatego warto sprawdzić kto lub co jest dla nas najważniejsze w życiu, czym byłaby dla nas utrata tego i w miarę możliwości starać się zmienić nasz stosunek do ludzi lub rzeczy, które są dla nas tak ważne, że nie wyobrażamy sobie bez nich życia.

Tutaj pojawia się pytanie czy mamy na przykład przestać kochać bliskich, bo ich potencjalna utrata wydaje nam się bardzo bolesna. Odpowiedź brzmi „nie”. Nasza zdolność kochania kogoś lub czegoś może współistnieć ze stosunkowo niskim poziomem przywiązania.

W jaki sposób możemy to osiągnąć?

  • Uświadomić sobie, że z ukochanymi osobami spędzamy tylko jakąś część naszego życia i rozdzielić nas mogą różne sytuacje, niekoniecznie śmierć. Dlatego warto jest doceniać i być obecnym w czasie, który dzielimy z naszymi partnerami życiowymi, dziećmi, rodzicami, rodzeństwem czy przyjaciółmi.
  • Wziąć pod uwagę, że w wielu przypadkach nie mamy wpływu na to, że nasz czas z ukochanymi osobami będzie ograniczony lub się skończy. Często jest to naturalna kolej rzeczy i próbując się jej przeciwstawić sprawiamy ból sobie i niekiedy również drugiej osobie.
  • Zwierzęta zwykle nie są obdarzane aż taką miłością jak ludzie i można w niektórych przypadkach ich utraty próbować zastąpić je innymi i stworzyć z nimi nową serdeczną więź.
  • Przywiązanie do rzeczy z pozoru nie wydaje się silne, jednak jeśli te rzeczy mają wartość sentymentalną lub jak np. samochód są dla nas wyznacznikiem statusu społecznego czy komfortu życia, dobrze również zastanowić się czy warto poświęcać tym rzeczom dużo emocji i co by się stało gdybyśmy ich nie mieli. Jeśli rzeczy bardzo podbudowują naszą wartość, to pojawia się pytanie czego nam brakuje i czego jesteśmy niepewni, żeby zastępować to przedmiotami?
  • Wielu ludzi twierdzi, że pieniądze nie są w ich życiu istotne, jednak żyją w taki sposób, że wydają znacznie więcej pieniędzy niż potrzebują. Dobrze jest mieć równowagę w swoim stosunku do pieniędzy, być uważnym na sygnały, gdy pieniądz zaczyna rządzić naszym życiem i ma na niego znaczący wpływ. Dobrze jest, gdy mając do dyspozycji określoną ilość pieniędzy, nie zamartwiamy się ich możliwym brakiem ani nie cierpimy, gdy nie możemy czegoś sobie kupić. Dla każdego człowieka będzie to inna kwota, jednak oparcie się wszechobecnemu konsumpcjonizmowi wniesie w nasze życie więcej spokoju.
  • Praca jest dla większości ludzi pewną koniecznością, bez której nie mogą funkcjonować w społeczeństwie. Wielu ludzi przedkłada pracę i karierę nad inne aspekty życia. Bez względu na to, czy celem jest zarabianie pieniędzy, czy osiągnięcie określonych stanowisk, prestiżu, sławy czy na przykład pomaganie innym – praca jako sens życia rzadko daje szczęście i uczucie spełnienia. Można się o tym przekonać czytając biografie osób, które swoja ciężką pracą osiągnęły wymierne sukcesy.
  • Przywiązanie do różnego rodzaju emocji jest kluczem do wielu nałogów. Trudno jest też zauważyć moment gdy przywiązanie zamienia się w uzależnienie. U podłoża każdego uzależnienia są emocje, na tyle silne i znaczące, żebyśmy w tym nałogu jak najdłużej trwali. Dlatego dobrze jest przyglądać się swoim emocjom, zwłaszcza tym silnym. Prześledzić swoje nawyki z tymi emocjami związane. Uzależnienie emocjonalne często łączy nas z  innymi ludźmi, a to odbiera nam wolność.
  • Będąc wyznawcą różnych idei tworzymy własny światopogląd i nasze miejsce w społeczeństwie. Wiele przekonań przejmujemy z domu rodzinnego lub też od ważnego dla nas autorytetu i często nie rozstajemy się z nimi przez całe życie. Dobrze jest mieć jednak otwarty umysł i tolerancję dla odmiennych poglądów. Wtedy nasze współżycie z innymi będzie łatwiejsze a być może wypracujemy sobie lepszy dla nas model postrzegania rzeczywistości.
  • Silne przywiązanie do miejsc, nie wydaje się częstym zjawiskiem. Jednak gdy się bliżej temu przyjrzeć to każdy z nas ma jakieś ukochane miejsce, dla siebie szczególne, w którym mieszka lub do którego często wraca. Warto jest spędzić życie w miejscu, które lubimy i w którym się dobrze czujemy. Dobrze jest też zadbać żeby najbliższe otoczenie, w którym żyjemy było dla nas przyjemne i przyjazne, nawet jeśli mieszkamy w miejscu, które nie do końca nam pasuje.

Osób, rzeczy a nawet uczuć, do których jesteśmy przywiązani może być długa lista. Im jest ona dłuższa tym więcej emocji i wysiłku im poświęcamy żeby utrzymać to status quo. Wówczas zamiast cieszyć się i doceniać to, co jest dla nas ważne – nasza energia zużywana jest na zamartwianie się problemami jakie generują różne przywiązania, lęk przed jutrem, porównywanie się z innymi, kombinowanie jak zdobyć to, co jeszcze potrzebne nam do szczęścia.

Zmniejszenie przywiązania nie czyni nas zimnymi i nieczułymi. Wręcz przeciwnie – pozwoli nam się wyluzować, docenić to co mamy i czasem też podzielić się tym z innymi. Im mniej ludzi i rzeczy będzie podmiotem i przedmiotem naszego przywiązania tym większą wolność będziemy odczuwać. Łatwiej też będzie nam podejmować decyzje nie czując presji różnorakich przywiązań. Dobrze jest więc zweryfikować nasz stosunek do ludzi i rzeczy w naszym otoczeniu i przestać żyć dla nich a zacząć żyć dla siebie.

Cierpienie

Czym jest cierpienie? Można go nazwać bólem duszy. I ten ból, podobnie jak ból fizyczny, może być różnie odczuwany. Czasem podłożem jest uraz fizyczny, ale najczęściej cierpimy psychicznie. Ból duszy jest najbardziej obciążający dla nas samych i dla naszego życia. Jest wiele rodzajów cierpienia jak i wiele przyczyn, które go powodują. Najsilniej reagujemy zazwyczaj w obliczu życiowych tragedii, utraty tego, co jest dla nas ważne, czy to utraty osoby, którą kochamy, ale też utraty zdrowia, rzeczy materialnych, swojego „miejsca na ziemi”.

Jak się z tym cierpieniem obchodzić?

      1. Cierpienie będące wynikiem traumy.

  • Uświadomić sobie, że najsilniejsze cierpienie jest zazwyczaj wynikiem traumy. Trauma jest zdarzeniem, które rozsypuje świat i trzeba włożyć wiele wysiłku żeby złożyć go z powrotem. Silne psychiczne cierpienie tak jak fizyczny ból składa się z faz. Najgorsza jest faza pierwsza, gdy uświadamiamy sobie, co się stało i próbujemy odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Często wówczas negatywne emocje są tak silne, że nie potrafimy sobie z nimi poradzić. Stosujemy różne sposoby na łagodzenie cierpienia. Czasem są to środki farmakologiczne, czasem używki, czasem długotrwały sen, zaprzeczanie faktom, nieracjonalne zachowania i impulsywne decyzje. Są to naturalnie próby poradzenia sobie z bólem, szukanie ulgi, podobnie jak w przypadku fizycznego bólu, sięgamy po tabletki przeciwbólowe. Tę pierwszą fazę należy po prostu przeżyć, skupić się na przetrwaniu, starać się nie pogłębiać bólu, lecz wykorzystywać metody, które pomagają go złagodzić. Mieć przy sobie osoby czy osobę, do której zawsze możemy się zwrócić, która nas akceptuje i nam pomoże w rozmaitych sprawach. Zamykanie się w swoim bólu nie pozwala neutralizować na bieżąco złych skutków silnego cierpienia a czasem „zamraża” nas w tym cierpieniu na długi czas.
  • Gdy minie pierwszy szok i uczucie, że nasz świat runął, warto zorientować się, co najbardziej pomaga nam łagodzić cierpienie. Każdy może mieć inny sposób, ale trzeba stanowczo odrzucić metody szkodliwe dla zdrowia jak używki. Ważne jest żeby nie obwiniać się, że miało się wkład w przyczynę cierpienia, że się czegoś nie zrobiło, podjęło złą decyzję. Obwinianie się nie zmieni stanu rzeczy a pogłębi nasze cierpienie. Podobnie jak obwinianie innych. Nawet jeśli ktoś przyczynił się do naszej sytuacji i sprawił nam ból, obwinianie jest hamulcem dla naszego zdrowienia i wyjścia z trudnej sytuacji.
  • W sytuacji silnego cierpienia, złe nastroje i złe uczucia są naturalne. Nie należy ich tłumić, ale ważne jestże by nie przejmowały nad nami kontroli. Trzeba je z siebie wyrzucić, ale nie pozwalać by stały się naszym permanentnym stanem.  Są różne sposoby na pozbycie się niechcianych myśli i uczuć, jedną z najskuteczniejszych jest ucinanie takich myśli w zarodku. Przypominanie sobie, że nie można cofnąć czasu i naszym wyborem jest niewpuszczanie trucizny do naszego życia. Tą trucizną są uczucia takie jak poczucie krzywdy, nienawiść,  złość. Nie będziemy w stanie zauważać dobrych, pozytywnych sytuacji i stanów, jeśli będziemy cały czas nieszczęśliwi i skrzywdzeni.
  • Nie pozostawać w samotności. Niektórzy ludzie mają tendencję do zamykania się w cierpieniu. Odrzucają one osoby, gdyż uważają, że nikt nie jest w stanie zrozumieć ich trudnego doświadczenia. Możliwe, że tak jest, jednak cierpienie plus samotność to bardzo niebezpieczna mieszanka. Poczucie, że jest się samemu na świecie ze swoim cierpieniem nie prowadzi do niczego dobrego. Nawet niechętnie, ale warto otworzyć się na innych ludzi, czasem pobyć wspólnie w milczeniu, wypłakać się na czyimś ramieniu, pozwolić, by ktoś zrobił nam herbatę czy przyniósł obiad, żeby tymi drobnymi gestami nas zapewnić, że nie jesteśmy sami.

       2. Trauma i co dalej?

  •  To, co możemy jeszcze zrobić dla siebie, to dać sobie czas. Uświadomić sobie, że silna trauma nie zniknie w ciągu kilku dni. Rany duszy, tak jak rany ciała potrzebują czasu, żeby się zagoić. Potrzebują też na to warunków. Jeśli cały czas w tej ranie grzebiemy, to cały proces będzie trwał dłużej i pozostawi po sobie paskudne blizny. Miejmy świadomość, że każdy następny dzień przybliża nas do wyzdrowienia i że z każdym następnym  dniem nasz ból będzie mniejszy. Jeśli oczywiście na to pozwolimy. Mózg ludzki, zwłaszcza postawiony w stanie szoku, nie jest skłonny do szybkiego zapomnienia o cierpieniu. To też naturalny stan, ale miejmy świadomość, że najgorszym rozwiązaniem jest ten stan długo pielęgnować. Wejście w rolę ofiary, może zatrzymać nas w tym stanie na długie lata. Pozbywamy się w ten sposób winy, ale pozbywamy się również radości życia, kreatywności, powrotu do normalności bogatszym o  doświadczenie. Doświadczenie trudne i traumatyczne, ale będące tylko jednym z wielu, które nas spotkało w życiu. Tak, jak spotkało też wielu innych ludzi.
  • Kontakt z innymi ludźmi po takich samych doświadczeniach. Czy jest potrzebny? Czasem tak. Bywa, że największą pomocą w powrocie do równowagi nie jest najbliższa rodzina, ale obcy ludzie, którzy mieli takie same doświadczenia jak my. Kontakt z takimi osobami w grupie wsparcia czy na tematycznym forum internetowym, pozwala spojrzeć na sprawę z innego punktu widzenia i zauważyć, że życie toczy się dalej pomimo tego trudnego oświadczenia, które było naszym udziałem.
  • Długotrwałe cierpienie. Kiedy nasz spadek nastroju i poczucie nieszczęścia trwa wiele miesięcy zaczyna się przekształcać w formę depresji. Nic nie jest w stanie sprawić nam autentycznej radości ponieważ żyjemy cały czas w cieniu nieszczęścia. Dla dobra nas samych a pośrednio też naszych bliskich, warto dołożyć wszelkich starań żeby się z tego stanu wydostać. Być może potrzebujemy skorzystać z psychoterapii, warsztatów rozwijania nowych umiejętności, zmienić zawód, zmienić specjalizację, pracę a nawet miejsce zamieszkania. Dla niektórych uzdrawiające jest pomaganie ludziom, będących w podobnej sytuacji po podobnej życiowej traumie.

     3. Cierpienie z powodu nieszczęścia innych osób.

  • Odmiennym rodzajem cierpienia jest cierpienie z powodu nieszczęścia innych osób. Na bazie współczucia rozwijamy w sobie cierpienie z powodu sytuacji innych osób. Nawet jeśli są to dla nas osoby najbliższe warto uświadomić sobie, że nasze cierpienie nic dobrego nie wniesie. Cierpiąc osłabiamy się i utwierdzamy cierpiącą osobę w przekonaniu, że jej sytuacja jest naprawdę trudna a przecież nie o to nam chodzi. Osobę, która cierpi należy wspierać, ale nie cierpieć wraz z nią. Nasz pomoc, czasem w banalnych sprawach, przyniesie więcej pożytku niż użalanie się nad jej ciężkim losem.

     4. Cierpienie na świecie.

  • Są osoby wrażliwe na krzywdę ludzką, które poruszają informacje o nieszczęściach na świecie, wojnie, głodzie, chorobach. Przejmują się tym, cierpią razem z pokrzywdzonymi. Tylko… taka postawa nie wnosi nic dobrego, ani do życia osób cierpiących, ani do życia osoby, która z nimi „współcierpi”. Jeśli mamy taką wrażliwość na krzywdę ludzi lub zwierząt, to zróbmy coś pożytecznego, zatrudnijmy się wolontaryjnie do pomocy w konkretnej organizacji czy fundacji lub wpłacajmy pieniądze na wybrany cel. Takie działanie na pewno przyniesie pozytywne skutki a nie będzie pustym gestem.

Patrząc na życie własne, innych ludzi lub sytuację na świecie, możemy dojść do wniosku, że wokół jest bardzo dużo cierpienia. Jaki jest więc jego sens? O ten sens spierali się różni filozofowie na przestrzeni wieków i zastanawiał się niemal każdy człowiek. Nie ma jednej konkretnej odpowiedzi. Wszystko zależy od wyznawanego światopoglądu. Jedni twierdzą, że to wola boża, inni, że człowiek sam jest sprawcą własnego cierpienia i od niego zależy czy cierpi czy nie. Między tymi skrajnymi filozofiami jest jeszcze wiele pośrednich wytłumaczeń roli cierpienia w życiu ludzkim.

Ja skłaniam się do tego, że cierpienie jest doświadczeniem, tak samo, jak inne czucia i odczucia. Wiem też, że na pewno nie warto cierpieć długo, bo bez względu jak głębokie jest cierpienie, przyczynia się ono do rujnowania pozytywnych doświadczeń w życiu a czasem zupełnie uniemożliwia ich odczuwanie. Jakiekolwiek nie byłoby trudne nasze życie i jakiekolwiek nieszczęścia są naszym udziałem, warto zawsze dostrzegać promyk nadziei, dobro, wszystko to, co w nieszczęściu jest pozytywne. Bo nigdy nie jest tak, że jest tylko źle i beznadziejnie. To cierpienie czasowo przesłania nam krajobraz naszego życia. Warto więc zrobić wszystko, żeby cierpienie nie stało się treścią naszego życia. Żeby nie przyciągało swoich komplementarnych uczuć takich jak poczucie krzywdy, bycia ofiarą, bezradności, złości, żalu i lęku. Złe, dołujące uczucia potrafią nas uwięzić, odebrać nam radość życia, pewność siebie i nadzieję, że jeszcze kiedyś zaświeci dla nas słońce. Tymczasem słońce świeci zawsze, tylko czasem trudno je dostrzec poprzez chmurę cierpienia i zwątpienia. Postarajmy się więc rozganiać te chmury każdego dnia i sami wpuszczać do naszego życia światło.

Higiena myślowa

Czy lubimy przebywać wśród ludzi, którzy są zmartwieni, zalęknieni, narzekający, depresyjni, pełni złości czy raczej wśród spokojnych, zrównoważonych, uśmiechniętych i pozytywnie  nastawionych do świata? Wybór jest oczywisty, ale często nie odnosimy go do siebie. Nasze problemy są dla nas najważniejsze i przykładamy do nich największą wagę. Nie zastanawiamy się jednak jakim nastawieniem emanujemy na zewnątrz. Czy narzekamy na wszystkich i wszystko czy wylewamy na kogoś swoje lęki i złość czy też dzielimy się pogodą ducha, zadowoleniem i optymizmem? To, co się dzieje w naszej głowie widać również na zewnątrz i nawet jeśli dokładamy starań żeby ukryć nasze zmartwienia, brak spójności między tym co czujemy a tym, co mówimy da się łatwo wyczuć.

Dlatego też warto dołożyć wszelkich starań, żeby być zawsze po jasnej stronie życia.

     Jak to zrobić?

  1. Myśli mają ogromny wpływ na samopoczucie. Dobre myśli nas uskrzydlają, złe mogą doprowadzić do depresji. Zwykle nie zastanawiamy się nad tym, co myślimy i jak te myśli odzwierciedlają się w naszym nastroju i podejmowanych wyborach. To  w jaki sposób myślimy i przeżywamy emocje tłumaczymy usposobieniem, charakterem czy temperamentem. Tymczasem możemy nauczyć się panować nad naszymi myślami w taki sposób aby czyniły nasze życie zrównoważonym.
  2. To my mamy kontrolować myśli a nie one nas. Często mówimy, że nie mamy wpływu na nasze myśli, ale dzieje się to wówczas, gdy na to pozwolimy. Zwykle będą nas wtedy opanowywać myśli o zmartwieniach, trudnościach, lękach i rzeczach, które mamy do zrobienia. Siłą rzeczy wpędzą nas one w stres.  Jeśli pozwalamy na taki stan rzeczy, nie czujemy się ani spokojni ani szczęśliwi. W dłuższym okresie problemy się nawarstwiają i przytłaczają nas, w związku z tym jeszcze trudniej się od nich uwolnić.
  3. Myśli mają dużą moc. Myśli to energia, za pomocą której możemy kształtować swoje życie. Myśli mogą tworzyć zarówno dobrą energię jak i złą, od nas zależy, co wybierzemy. Wybierając myśli niekorzystne – na pewno poczujemy się źle. Jeśli czujemy się źle – mamy większą skłonność do robienia rzeczy złych – wdawania się w konflikty, stosowania używek, podejmowania niekorzystnych dla nas decyzji. Świadomie wybierając myśli pozytywne i odsuwając od siebie negatywne – zaczynamy czuć się lepiej. Jeśli wejdzie nam to w nawyk, będziemy zrównoważeni o pozytywnie nastawieni bez względu na to z jakimi problemami się zetkniemy.
  4. Na myśli i nastrój ma wpływ zmęczenie. To oczywistość, ale często nie dostrzegamy związku miedzy zmęczeniem i wyczerpaniem a sposobem myślenia. Jeśli jesteśmy zestresowani a do tego zmęczeni, niewyspani czy niezdrowi to trudno nam zachować pogodę ducha i cierpliwość wobec życiowych trudności. Jeśli poddajemy się presji obowiązków czy potrzeb innych osób, trudno nam znaleźć czas, żeby zadbać o siebie. Jednak z doskonale wiemy, że jeśli porządnie się wyśpimy i zrelaksujemy w ulubiony sposób – siłą rzeczy jesteśmy w lepszym nastroju.
  5. Świadome sterowanie myślami. Jak to robić skutecznie? Przeżywać intensywnie i głęboko dobre emocje: miłość, radość, pozytywne wzruszenia, wdzięczność, zadowolenie, wewnętrzny spokój. Nie przeżywać głęboko i długotrwale złych emocji: gniewu, złości, zazdrości, nienawiści, smutku, depresji. Nie chodzi też o to, żeby je tłumić ani się od nich odcinać. Te negatywne emocje są dla nas doświadczeniem a także wskazówką, nad czym trzeba w życiu popracować. Warto przyjrzeć im się z dystansem, zrozumieć ich istotę i wpływ na nas. Zastanowić się co je wywołuje, czy jest w tym jakaś powtarzalność, co i jak możemy w życiu zmienić, żeby ich unikać. W żadnym przypadku nie należy długo żyć negatywnymi emocjami, gdy minie ich największe natężenie, dyscyplinujemy swój umysł żeby podążał za bardziej pozytywnymi myślami. Jak dyscyplinować umysł? Doskonale wiadomo, że negatywne myśli potrafią mocno obniżyć nastrój, wywołać wielkie awantury, zepsuć stosunki z bliskimi, pozbawić nas snu i nadziei. Mogą – jeśli im na to pozwolimy.

Co robić jeśli dręczą nas niechciane myśli?

- obcowanie z przyrodą – wyjdźmy na spacer do parku, pochodźmy po lesie, łące, posiedźmy w ogródku; energia drzew, trawy, ziemi, słońca na pewno wpłynie na nas pozytywnie;

- aktywność fizyczna – uprawianie ulubionego sportu, fitness, basen, partia squasha z przyjacielem pomoże nam się oczyścić i zregenerować;

- porządki – posprzątanie przestrzeni wokół siebie – uporządkowanie mieszkania, szafy, dokumentów sprawi, że poczujemy się lepiej gdy pozbędziemy się bałaganu;

- rozprawienie się z najważniejszymi problemami – dręczące myśli nie zawsze tworzą wydarzenia, które nas niedawno spotkały, czasem jest to sytuacja, z której nie widzimy wyjścia, czasem niemożność podjęcia decyzji, gdy wszystkie rozwiązania wydają się nam złe, czasem oczekiwanie na coś, co dopiero się wydarzy. Poddając się złym myślom i lękom, wprowadzamy się w permanentny stres a ten, jak wiadomo, nie sprzyja byciu zdrowym i szczęśliwym. Warto więc zastanowić się, co jest istotą problemu i generuje złe myśli. Następnie zracjonalizować problemu, co pozwala wybrać sposób, w jaki go rozwiążemy. Jeśli problemem jest kłótnia z bliskimi, możemy przeprosić lub postanowić, że nie damy następnym razem dać się sprowokować, możemy negocjować kompromis lub czasem pozwolić sobie na ograniczenie kontaktów. Jeśli dręczy nas wizja trudnego egzaminu lub ważnej rozmowy, możemy posiłkować się mantrą i ustalić, że „w środę dobrze zdaję egzamin”, „przeprowadzam rozmowę w najkorzystniejszy dla mnie sposób” i powtarzamy to gdy dopada nas niepokój związany z tą sprawą. Jeśli zrozumiemy, że pozwalając na to, żeby naszą głowę opanowały problemy, unieszczęśliwiamy sami siebie. Nie potrzebujemy do tego osób trzecich;

- przekierowywanie myśli – to umiejętność, której warto się nauczyć. Jest pomocna w przypadkach, gdy dopada nas większe zmartwienie, lęk czy trauma i nie możemy poradzić sobie z karuzelą obciążających myśli. Wiedząc, że taki stan nie służy niczemu dobremu, dobrze jest starać się go zmienić. Kiedy zorientujemy się, że władzę przejmuje złość lęk czy smutek, zatrzymujemy ten strumień myśli i kierujemy uwagę na myśli pozytywne. Mogą to być samouspokajacze typu „wszystko jest w porządku”, „dam sobie z tym radę”, „to tylko przejściowy problem”, „jestem w doskonałej równowadze i pełen spokoju” lub można się skupić na przywoływaniu wszystkiego, co w naszym życiu jest pozytywne: „jestem zdrowy”, „mam wspaniałą rodzinę”, „mam pracę i mieszkanie”, „mam życzliwych ludzi, którzy mi pomagają”. Takie uspokajanie jest skuteczniejsze, jeśli możemy połączyć je z medytacją, ale jeśli akurat jesteśmy w pracy lub prowadzimy samochód, wtedy należy skupić się na powtarzaniu wybranego zdania wiele razy aż poczujemy, że opuszcza nas napięcie.

Higienę myślową warto uczynić swoim nawykiem. Zacząć już po przebudzeniu i zamiast robić w głowie listę rzeczy, które mamy danego dnia do wykonania i martwienie się czy wystarczy nam na to czasu, rozpocznijmy dzień inaczej. Przeciągnijmy się powoli rozciągając wszystkie mięśnie i stawy, pomyślmy, że czeka nas następny dobry dzień, upewnijmy sami siebie, że damy sobie ze wszystkim radę i że drobne niedogodności nie będą dla nas problemem. Jeśli w tym dniu czeka nas coś ważnego, pomyślmy sobie, że wszystko odbędzie się dobrze z najlepszym dla nas skutkiem. Warto też wiedzieć, ze najlepszy dla nas skutek to nie zawsze jest to, czego oczekujemy, to wszechświat zsyła nam to, co dla nas najlepsze bez szkody dla nikogo i niczego. Tak samo postępujemy kładąc się spać. Przypomnijmy sobie, co w danym dniu wydarzyło się dobrego i odczujmy wdzięczność wobec tych wszystkich rzeczy, które w naszym życiu są pozytywne. Zasypiajmy z przeświadczeniem, że nasze życie jest dobre i spełnione a problemy, które się pojawiają są dla nas nauką w tych obszarach, w których musimy się jeszcze rozwinąć.

Codzienność w równowadze

Kiedy zobaczymy jaki skok cywilizacyjny i kulturowy wykonała ludzkość przez ostatnie 100 lat możemy wymienić wiele osiągnięć, które bardzo poprawiły komfort naszego życia. Trudno jednak nie zauważyć, że są też ciemne strony. Mamy bardzo wiele możliwości wyboru naszej drogi życiowej, ale też płacimy za nie cenę permanentnego stresu. I ten stres zaczyna w końcu zabijać jakość naszego życia. Jesteśmy podenerwowani, sfrustrowani, krótko cieszą nas nasze osiągnięcia, ciągle chcemy czegoś lepszego, nie potrafimy rozwiązywać problemów, mierzyć się z trudnościami, rozsądnie planować naszego życia. W końcu popadamy w depresję, sięgamy po używki, zaczynamy chorować, popełniamy błędy, które trudno później naprawić…

Co można zrobić żeby wyjść z tego błędnego koła?

  1. Nie poddawać się presji. Należy robić to, co jesteśmy w stanie zrobić dobrze, nie przeciążając każdego dnia swojego ciała i umysłu. Nie jesteśmy maszynami. Chociaż poziom energii jest sprawą indywidualną, to permanentne zmuszanie się do wysiłku ponad miarę, szybko wyczerpuje i ciało, i psychikę. Dzieje się tak, bo wywiera na nas presję szef w pracy, rodzice, mąż, dzieci, przyjaciele a czasem zupełnie postronne osoby. Jeśli będziemy potrafili stawiać zdrowe granice, będziemy nie tylko bardziej wydajni w obowiązkach, ale też nie wypalimy się emocjonalnie. Stabilność emocjonalna z kolei pomoże nam podejmować właściwe dla nas decyzje.
  2. Celebrować chwile dla siebie. Nie możemy funkcjonować 15-18 godzin na dobę na najwyższych obrotach. Kilka godzin snu nie zapewni nam odpoczynku po dniu pełnym wyczerpujących obowiązków. Robienie sobie przerw w ciągu dnia jest koniecznością, ale ważna jest też jakość takiego odpoczynku. Nauczenie się wyciszania umysłu jest bardzo pomocne w walce ze stresem. Może być to medytacja, słuchanie relaksującej muzyki, ćwiczenia rozciągające, spacer po parku, może nawet krótka drzemka.
  3. Trenować uważność. Zwykle nie zastanawiamy się nad tym, że nasz umysł ciągle jest bombardowany myślami pochodzącymi z przeszłości lub wybiegającymi w przyszłość. Dostrzegamy aktualną chwilę „tu i teraz” zazwyczaj jeśli jest to coś spektakularnego lub wybitnie emocjonującego. Tymczasem umiejętność zwolnienia biegu, rozejrzenia się wokół, dostrzeżenia otoczenia i własnego stanu emocjonalnego, może okazać się dla nas bardzo pomocna w docenieniu tego, co jest naszym udziałem jak i pozbycia się ciągłych obaw odnośnie jutra.
  4. Dbać o ciało i umysł. Przytłoczeni obowiązkami i ciągłym niedoczasem, rzadko na czele listy priorytetów ustawiamy własny dobrostan. Bywa, że źle się odżywiamy, nie mamy czasu na ćwiczenia fizyczne, pójście do kina czy teatru, na spotkanie z przyjaciółmi a nawet wyjazd na urlop. Niewiele rzeczy robimy dla zdrowia i przyjemności, chociaż wcale tak nie musi być. Nikt dla nas ani za nas tego nie zrobi. To są nasze decyzje, co będziemy jeść, jaki styl życia prowadzić i jak to będzie wpływać na nasze życie. Zdrowi i zrównoważeni – jesteśmy w stanie lepiej wykonywać swoje obowiązki, planować przyszłość, osiągać cele.
  5. Wyznaczać realne cele. Każdy ma w życiu plany i cele do osiągnięcia. Czasem sami jesteśmy ich autorami, czasem inni ludzie planują różne rzeczy za nas albo dla nas. Bywa, że motorem naszych działań są osiągnięcia innych ludzi, którym chcemy dorównać lub im zaimponować. Jeśli te cele są niezgodne z naszymi wewnętrznymi wartościami, satysfakcja z ich osiągnięcia będzie bardzo krótka. Bądźmy świadomi, że długodystansowe cele możemy modyfikować zgodnie z naszym rozwojem i zmieniającymi się wewnętrznymi przekonaniami.
  6. Inspirować się, ale nie wzorować się na innych. Są osoby, które nam imponują i które podziwiamy. Często ich osiągnięcia są dla nas wzorem, do którego dążymy w życiu osobistym czy zawodowym. Warto uświadomić sobie, że te osoby są inne od nas i niekoniecznie to, co dla nich jest właściwe, będzie również korzystne dla nas. Wybierajmy z nich to, co pasuje do naszego życia i naszych celów, dopasowujmy najlepsze rzeczy a nie naśladujmy bezrefleksyjnie.
  7. Nie postępować wbrew sobie. Kto nie zna historii o ludziach, którzy całe życie poświęcili jakiejś idei, określonemu celowi, pewnej służbie. Poświęcenie nigdy nie jest dobre, ponieważ rodzi pewne uczucie braku, żal, że coś nam zabrano, nawet jeśli odbyło się to w dobrym celu. Postępowanie wbrew sobie, nie daje nam spełnienia, jest wewnętrznym konfliktem, który prędzej czy później trzeba będzie wyleczyć.
  8. Być dobrym dla siebie. Nasze życie jest dla nas najważniejsze. Nie oznacza to, ze trzeba postępować skrajnie egoistycznie. Trzeba mieć zrozumienie zarówno dla naszych błędów jak i potrzeb. Dla błędów – żeby zrozumieć przyczyny i nie powtarzać ich w przyszłości. Tak samo dla potrzeb – skąd się biorą i czy rzeczywiście są dla nam niezbędne. Chwila refleksji pozwoli nam na odsianie tych potrzeb, które są chwilowe i zbędne. Nieuleganie impulsom przyniesie więcej korzyści w z dłuższej perspektywy.
  9. Nie zanurzać się w natłoku bodźców i informacji. To, co nam naprawdę szkodzi to życie w chaosie. Dużo zamieszania wprowadza natłok informacji. Zwykle są do informacje zaburzające wewnętrzną równowagę – wprowadzają lęk, niepokój, poczucie winy, kreują różnorakie potrzeby, które chcemy zaspokoić natychmiast, bez większego zrozumienia. Jeśli ograniczymy oglądanie telewizji, przegrzebywanie internetu, reagowanie na wszechobecną reklamę, damy szansę naszym umysłom na wyciszenie się i obserwację co w naszym życiu jest naprawdę ważne.
  10. Robić coś dla innych z potrzeby serca a nie z obowiązku. Nie żyjemy w szklanej bańce, ale uczestniczymy w rozmaitych układach osobistych, zawodowych i społecznych. Często wymagane jest od nas lub czujemy się w obowiązku, żeby robić coś dla innych a właściwie robimy więcej dla innych niż dla siebie. Zdarza się, że jest to dla nas źródłem niezadowolenia i poczucia bycia wykorzystywanym. Jeśli zastanowimy się dlaczego mamy takie uczucia, możemy starać się zmienić nasze podejście. Możemy wykazać więcej zrozumienia i empatii dla naszych bliskich i ich oczekiwań oraz dla innych ludzi, z którymi łączą nas wspólne sprawy. Dawanie czegoś bo tak chcę a nie muszę, jest o wiele bardziej korzystne dla nas i daje większy komfort w życiu.

W świecie przepełnionym informacjami, otoczeniu atakującym bodźcami, czasie biegnącym tak szybko, że nigdy nie możemy go dogonić, możemy stworzyć sobie warunki, w których nasze życie będzie bardziej komfortowe, radosne i spełnione. Kluczem do tego jest stworzenie wewnętrznej równowagi i w jak największym stopniu wyeliminowanie stresu. Zrozumienie, że nie żyjemy po to żeby zadowalać innych i im służyć. Nie poświęcajmy życia na wieczne martwienie się i ściganie z czasem. Warto uświadomić sobie, że to tylko my możemy stworzyć warunki żeby być szczęśliwym dzień po dniu z tym, co jest naszym udziałem, rozwijać się, codziennie doświadczać pełni życia.

Porzucić oczekiwania

Każdy z nas ma rozmaite oczekiwania dotyczące zdarzeń w przyszłości, rezultatów naszych działań, zachowań innych ludzi. Im bardziej nam zależy żeby były one spełnione, tym większe rozczarowanie, gdy tak się nie dzieje. Często uzależniamy nasze dobre samopoczucie od tego, czy oczekiwania się spełnią czy nie. Kosztuje nas to wiele wysiłku i emocjonalnego wkładu, naszym życiem rządzą wówczas wyniki naszych oczekiwań. Czy to jest dobre dla nas i dla naszego otoczenia? Na pewno nie. Gdy coś nie układa się po naszej myśli, tworzy się wiele negatywnych uczuć i odczuwamy silną potrzebę wpłynięcia na zdarzenia i ludzi, żebyśmy mogli poczuć się dobrze. Jak sobie z tym radzić?

  1. Uświadomić sobie, że na rezultat zdarzeń wpływają setki jak nie tysiące różnych czynników, których możemy ich przewidzieć. Im bardziej uściślamy swoje oczekiwania tym mniejsze prawdopodobieństwo, że się spełnią. Oczywiście zawsze warto mieć  marzenia, być optymistą co do przyszłości, wierzyć w swoje siły i zdolności. Jednakże spełnienie się oczekiwania, że inni ludzie będą przekładać nasze dobro i spełnienie naszych życzeń nad własne, jest mało prawdopodobne.
  2. Przyjąć do wiadomości, że każdy człowiek ma wolną wolę i swoją własną drogę życiową. W związkach emocjonalnych, oczekiwania pełnią bardzo dużą rolę. Mamy ich dużo wobec naszych życiowych partnerów, dzieci, przyjaciół, rodziców, rodzeństwa, kolegów w pracy i vice versa – oni mają oczekiwania wobec nas. To tworzy bardzo wiele nieprzyjemnych sytuacji, gdy te oczekiwania nie są spełniane. Przymuszanie drugiego człowieka by robił to, co my uważamy za właściwe, ogranicza go i negatywnie wpływa na możliwość podejmowania przez niego dobrych dla siebie decyzji. Jeśli kogoś kochamy lub mamy wpływ na jego życie, wykażmy się mądrością i tolerancją, żeby nie zakłócać jego rozwoju. Niech sam zdecyduje na ile chce się dostosować a my sami zdecydujmy jak możemy to zaakceptować albo negocjować kompromis, gdy zaakceptować czegoś nie możemy. Taka postawa wyeliminuje wiele negatywnych uczuć i emocjonalnych schematów, które powtarzamy niekiedy latami.
  3. Wiedzieć, że siła naszych oczekiwań może działać stymulująco albo destrukcyjnie. Snucie marzeń, tworzenie wizji jest kreatywne i pozawala nam się rozwijać na różnych polach. Problem zaczyna się w momencie, gdy wszystko podporządkowujemy ostatecznemu, wymyślonemu przez nas wynikowi. Im cięższą pracę wkładamy, im więcej przeciwności pokonujemy, im większym wysiłkiem okupiony jest rezultat naszego działania… tym mniej nas cieszy, to, co osiągnęliśmy. Czasem jest to refleksja wprost, że „gra nie była warta świeczki”. A jeśli poniesiemy porażkę, to bardzo trudno będzie nam się z niej podnieść. Czy wobec tego nie należy podejmować żadnych wysiłków? Należy, ale nie przywiązując się mocno do końcowego efektu. Jeśli wynik działania będzie tylko zarysowany, mamy wtedy dużo wewnętrznego luzu, żeby zmienić szczegóły, bądź drogę dotarcia do celu. Czasem nawet może się okazać, że osiągnęliśmy więcej niż zaplanowaliśmy. Nieprzywiązywanie się do ściśle określonego planu, swobodne zmiany decyzji, udoskonalanie działania w trakcie, daje nam spokój, zmniejsza stres, pozwala się rozwijać w bardziej harmonijny sposób.
  4. Cieszyć się życiem, mimo wielu obowiązków i rozmaitych dążeń. Realizując swoje plany z dużym zaangażowaniem, nie dostrzegamy często przejawów piękna w naszym życiu. Doceńmy podstawowe rzeczy, które nam towarzyszą: miłość i przyjaźń, zdrowie, sukcesy i rozwój dzieci, piękno przyrody, komfort mieszkania, dobre jedzenie, ładne przedmioty, wartościowe książki i filmy, dające satysfakcję hobby. Doceńmy to, czym życie nas obdarza, żebyśmy każdego dnia zasypiali z uśmiechem na ustach.

Akceptacja życia nie oznacza braku rozwoju, ale unikanie pułapek jakie zastawiają na nas oczekiwania. Brak oczekiwań nie oznacza też, że godzimy się na wszystko to, co robią inni ludzie, zwłaszcza w obszarach, które z nimi dzielimy. Bardzo często ludzie o silnych osobowościach, egoistyczni lub przepełnieni lękiem, stosują różne metody żeby uzyskać to, co w ich mniemaniu, należy im się od innych i od świata. Są niewolnikami swoich oczekiwań i często egzekwują je w sposób destrukcyjny dla relacji. Unieszczęśliwiają innych jak również samych siebie. Nie musimy grać w tę grę, ani sami tworzyć jej reguł. Dążmy do własnych celów, ale nie za wszelką cenę i kosztem innych. Dajmy akceptację zdarzeniom i wolność ludziom tak, jak sami chcemy być wolni i żeby nasze wybory były akceptowane.

Przepędzić lęki

Czym jest lęk? Biolog powiedziałby, że wynik przystosowania w procesie ewolucji, bez którego nie przetrwałoby wiele gatunków, w tym ludzie. Lekarz przedstawiłby mechanizm, w jaki sposób mózg w odpowiedzi na różne bodźce wyzwala określone reakcje ciała. Psycholog opowiedziałby, jak emocja taka jak lęk, wpływa na nasze codzienne życie i podejmowanie przez ludzi decyzji w zależności czy reagują mniej czy bardziej lękowo na różne sytuacje. Ezoteryk wskazałby, że lęk jest niską wibracją, która pogarsza odczuwanie rzeczywistości. Zdrowy rozsądek podpowiedziałby, że nigdy nie jesteśmy w stanie przygotować się na wszystkie sytuacje, które mogą przydarzyć nam się w życiu, więc utrzymywanie w sobie lęków kompletnie nie ma sensu.

Każdy z nas może wymienić całą listę sytuacji wywołujących rozmaite obawy, które towarzyszą nam w życiu. Inne lęki mamy jako małe dzieci, nastolatkowie, osoby dorosłe w kolejnych etapach w życiu. Wszyscy zgadzają się co do tego, że strach jest jedną z nieprzyjemnych emocji, mocno wpływającą na myśli, odczucia a nawet ciało. Jeśli nie panujemy nad lękiem może w skrajnych przypadkach przejąć kontrolę nad naszym życiem i zamienić je w piekło.

Co zatem można zrobić żeby lęk nie był naszym wrogiem i hamulcem naszych działań?

  1. Zidentyfikować źródła lęków. Przede wszystkim uświadomić sobie i skonkretyzować nasze lęki. Nigdy nie jest to lęk „ogólny”, nawet niepokój bez wyraźnej przyczyny z czegoś się bierze. Jeśli boimy się życia, ludzi, zwierząt, zmian, podejmowania decyzji, związków, miłości, to zawsze ten lęk ma źródło w jakiejś naszej życiowej traumie. Pierwszym krokiem jest oswojenie tego lęku, dotarcie do sytuacji, która go wytworzyła i uświadomienie sobie, że to już jest przeszłość. Chociażby była bardzo bolesna, wstydliwa i nieprzyjemna sytuacja, to ona już się wydarzyła jakiś czas temu, nie możemy na nią wpłynąć i rozpamiętywanie jej nie wnosi do naszego życia niczego dobrego. Oczywiście warto wyciągnąć z niej wnioski, żeby nie popełniać ponownie tych samych błędów, ale wracanie do niej i pozwalanie żeby wpływała nasze obecne życie jest, w pewnym sensie, robieniem sobie ponownie tej samej krzywdy.
  2. Uspokoić emocje. Jeśli trauma pozostawiła psychosomatyczny ślad w postaci nieprzyjemnych reakcji ciała na podobne stany lub sytuacje, pracujmy nad tym, żeby ten schemat złamać. Tutaj bardzo pomocne są mantry, afirmację lub techniki rodzaju autohipnozy. Gdy ponownie przeżywamy wyuczoną nieprzyjemną reakcję, stwórzmy sobie uspakajający tekst specjalnie na tę okazję, np. „wszystko jest w doskonałym porządku”, „jestem teraz w spokoju i harmonii”, „jestem bezpieczny w swoim życiu”; to sformułowanie ma nas uspokoić, przerzucić uwagę na inny aspekt, uświadomić, że jesteśmy „tu i teraz” i że wszystko jest ok.
  3. Stawić czoła lękom. Jeśli lęk jest hamulcem naszych decyzji, trzeba się zastanowić, czego naprawdę się obawiamy. Czy obawiamy się zmian, kompromitacji, ryzyka, utraty czegoś czy też innych rzeczy. Wówczas warto się zastanowić co by było gdyby ta najgorsza rzecz się stała. Nic tak nie oswaja lęku jak stanięcie z nim twarzą w twarz. W wielu przypadkach okazuje się, że na poczekaniu potrafimy opracować plan B lub nawet C i D. Wtedy udaje się ruszyć z decyzjami w kierunku naszych marzeń czy chociażby pozytywnych zmian.
  4. Skupiać się na pozytywach. Przesunięcie uwagi z rzeczy nieprzyjemnych na przyjemne, czyli zamiast snuć czarne scenariusze, które nas blokują – kreujmy marzenia, które uskrzydlają. Bo dlaczego nie? Jeśli chcemy schudnąć kilka kilogramów, nie rozważajmy gdzie mamy nadmiar ciała i ile wyrzeczeń będzie nas kosztować dieta. Zamiast tego skupmy się na wyobrażaniu sobie jak przyjemnie jest być szczuplejszą osobą, co wtedy będziemy mogli sobie np. kupić lub czym będziemy mogli się zająć. Rozwijajmy w głowie wizję tego jakie korzyści odniesiemy już po osiągnięciu celu a sposób w jaki do niego dojdziemy być może będzie bardziej atrakcyjny i kreatywny niż liczenie kalorii.
  5. Wyprzedzić lęki o krok. Warto być czujnym żeby wyłapywać momenty, w których oddajemy się lękowi. Zidentyfikujmy to, co temu sprzyja i pomyślmy jak tego unikać. Często wyzwalają strach i obawy sensacyjne i tragiczne wiadomości w TV/ radio/ internecie/ gazecie, plotki o znajomych, czy członkach rodziny którym się nie powidło, chorują, mają jakieś życiowe problemy. Lękom sprzyja też nasz gorszy nastrój spowodowany np. nadmiarem obowiązków, deficytem snu, stresem w pracy, kłopotami z dziećmi, samotnością. Jeśli nauczymy się rozpoznawać to, co ma wpływ na nasze lęki, będziemy wiedzieli jak takich sytuacji unikać. Możemy nie karmić się papką z TV, zadbać o swój spokój, więcej lub bardziej efektywnie odpoczywać, nie interesować się zbytnio życiem w gruncie rzeczy dalekich nam lub czasem nieznanych osób.
  6. Uzbroić się przeciwko lękom. Jeśli skupimy się na pozytywnych aspektach życia, dobrach, nie tylko materialnych, jakie posiadamy, ale swojej wartości, której nam nikt nie odbierze, wówczas świat nie będzie wydawać się nam się budzącym obawy, nieprzewidywalnym wirem, w którym jesteśmy tylko małym pyłkiem. Będziemy w stanie świadomie przeżywać swoje życie w warunkach, jakie nam są dane lub kreować nowe, do których dążymy. Lęk będzie tylko zdrowym aspektem, który wpłynie np. na bezpieczniejsze prowadzenie samochodu a nie zamknie nas w bolesnej przeszłości, z której nie będziemy widzieć wyjścia.
  7. Wypuścić lęki. Oprócz identyfikacji samych lęków i sytuacji, które je wyzwalają, warto mieć też możliwości ich wypuszczenia. Dobrze jest mieć kogoś zaufanego, z kim możemy o tych lękach porozmawiać. Można prowadzić dziennik lub pamiętnik, gdzie po zapisaniu swoich emocji, możemy się  im przyjrzeć później lub dokładniej je zanalizować. Można też znaleźć w internecie fora tematyczne lub grupy wsparcia, które uświadomią nam, że nie jesteśmy sami z problemami wywołującym lęk i możemy tam uzyskać dużo ciekawych informacji i spojrzeć na naszą sytuację z całkiem innej strony.

Lęki, strach i obawy są wpisane w naszą ludzką naturę. Jeśli z nimi nie walczymy, mogą nad nami zapanować, stwarzać bariery i ograniczenia, z którymi nasze życie nie jest ani szczęśliwe ani spełnione. Część naszych lęków jest uświadomionych, część nie – być może mają źródło we wczesnym dzieciństwie. Często też powielamy lękowe schematy funkcjonujące w naszej rodzinie. Warto się im przyjrzeć z bliska, żeby móc je rozbroić. Żeby nas stymulowały a nie zabijały radości doświadczania. Żeby nie były esencją naszego życia, ale tylko jego przyprawą.

Kreować marzenia

Co nam dają marzenia? Na pewno poprawiają nam samopoczucie, odprężają, przenoszą na wyższy poziom wibracyjny. Kreowanie we własnej głowie miłych sercu wizji jest dużą motywacją do zmian i dalszych działań. Nasze marzenia mają szanse się spełnić jeśli będziemy wiedzieć jak je kreować i czego unikać. Zaczynając od końca: realizacja naszych marzeń nie może odbywać się kosztem kogokolwiek lub czegokolwiek. Nasze szczęście lub poczucie zadowolenia nie powinno być krzywdą dla innych. To bardzo ważny aspekt tego procesu. Tak jak nie chcielibyśmy żeby ktoś spełniał swoje marzenia naszym kosztem, tak samo nie łączmy naszych marzeń ze stratą innych ludzi lub w celu wzbudzenia w nich złości czy zazdrości.

Nasze marzenie możemy ubrać w jak największą ilość szczegółów. Proces ten jest wspaniała kreacją, pobudzającą naszą wyobraźnię. Dobrze jest „poczuć się” tak, jakbyśmy posiadali lub doświadczali istniejącego przedmiotu naszego marzenia, uruchamiając wszystkie potrzebne zmysły. Przenieśmy się mentalnie do miejsca, gdzie nasze marzenie istnieje i możemy się nim cieszyć. Nie ograniczajmy wyobraźni – stwórzmy marzenie idealne!

Niektórzy twierdzą, że warto stworzyć tzw. mapę marzeń. Jeśli potrafimy to narysujmy lub namalujmy nasze marzenie, możemy też wykorzystać obrazy i zdjęcia, które znajdziemy w internecie lub czasopismach. Wówczas wycinamy je lub drukujemy i wieszamy w domu w miejscach, gdzie możemy codziennie je oglądać, robimy z nich tapetę w telefonie lub komputerze. Powinniśmy często je widzieć, by cieszyć się nimi i inspirować.

Następnym etapem jest działanie. Nawet jeśli naszym marzeniem jest wygrana w totolotka, to wiadomo, że powinniśmy najpierw kupić los. Jeśli chcemy zmienić zawód czy zajęcie, które przynosi nam dochód, powinniśmy poszukać kursów, szkół, mentorów. Jeśli chcemy z innymi dzielić się swoją wiedzą czy talentem możemy założyć blog, kanał na You Tube, grupę na Facebooku. Należy zrobić pierwszy krok w kierunku naszego marzenia.

Myślę, że nie zaszkodzi również pomedytować lub pomodlić się w intencji spełnienia marzenia. Czasem brakuje nam pomysłów jak nasze marzenia spełnić. Być może takie duchowe praktyki przyniosą nam inspirację jak osiągnąć wymarzony cel.

Nie należy też przywiązywać się do końcowego rezultatu, jaki chcemy osiągnąć. Zamykanie się w jedynym słusznym wyborze powoduje u nas napięcie i lęk, że nie uda nam się spełnić naszego marzenia. To zupełnie niepotrzebne obciążenia, które mogą sprawić, że marzenie będzie trudne do osiągnięcia lub zrealizowane już marzenie może nas nie cieszyć, bo nie jest idealnie zgodne z naszym założeniem. Zostawienie sobie marginesu na niewiadome, może skończyć się miłą niespodzianką, gdzie dostaniemy więcej niż  początku sobie wyobrażaliśmy.

Spełnione marzenia to duży bonus od życia, ale proces ich osiągania, ludzi, których po drodze spotykamy, nauki, jakie dostajemy, problemy, które rozwiązujemy, doświadczenia jakie po drodze zbieramy są niekiedy cenniejsze niż końcowy rezultat. Dlatego warto kreować marzenia, te duże i te małe. Takie, które są ważne tylko dla nas, jak rzeczy materialne czy cudowne przeżycia oraz takie, które są istotne dla wszystkich ludzi jak pokój i dobrobyt na świecie.

Wyciszać umysł

Wyciszanie umysłu jest bardzo potrzebnym nawykiem, wręcz powinno to być dla nas równie ważne jak jedzenie i sen. Żyjemy w „szybkich” czasach, gdzie dociera do nas w każdej chwili mnóstwo bodźców, dostajemy dużą ilość informacji w krótkim czasie, mamy wiele obowiązków i wciąż brakuje nam czasu. Nasz umysł i system nerwowy są przeciążone i czasem nie są w stanie podołać takiemu tempu życia. Jeśli dodatkowo nie dbamy o zdrowe żywienie, aktywność fizyczną i relaks, wówczas zaczynamy źle się czuć, chorować, ulegamy nałogom, jesteśmy rozdrażnieni, niespokojni, źle śpimy, nie możemy się skupić. Słowem jesteśmy nieszczęśliwi. I często nie potrafimy znaleźć wyjścia z tej sytuacji.

Wyciszenie umysłu można osiągnąć różnymi sposobami. Nie ma jednej drogi właściwej dla wszystkich. Ogólnie rzecz biorąc chodzi o to, żeby osiągnąć stan wewnętrznego spokoju, odcięcia się od zewnętrznych bodźców, uciszenia natłoku myśli, wygaszenia lęków. Co ciekawe, nie trzeba na to poświęcać wiele czasu, niemniej nauczenie się skutecznego wyciszania, trochę czasu zajmie.

W wyciszaniu ważne są dwa czynniki:

  1. pierwszym jest odcięcie się od napięcia, które towarzyszy nam przez cały dzień. Oczyszczenie umysłu z wszelkiego „muszę”, „powinienem”, wybieganie wciąż myślami do przeszłości (rozpamiętywanie minionych zdarzeń) i przyszłości (martwienie się o rzeczy, które dopiero nastąpią). Wyciszenie to zatrzymanie się w danej chwili i skupienie się na „niemyśleniu”;
  2. drugim istotnym czynnikiem jest, moim zdaniem, stan ducha. Nie możemy dobrze się wyciszyć, jeśli jesteśmy zmartwieni, nieszczęśliwi, pogrążeni w depresji. Odsunięcie od siebie złych emocji spowoduje, że będziemy mogli rzeczywiście skutecznie oczyścić umysł. Metodę wyciszenia i samo praktykowanie wyciszenia musimy dostosować do siebie, abyśmy czuli się w tym procesie komfortowo, dobrze, szczęśliwie, naładowani energią.

Jak tego dokonać? Są różne metody. Można stosować jedną ulubioną lub też łączyć różne metody.

  1. Medytacja – jeśli zdecydujemy się medytować, warto poznać kilka metod medytacji, żeby znaleźć tę, która najbardziej nam odpowiada i jest w naszym przypadku najbardziej skuteczna. Rozpoczynanie praktykowania medytacji wymaga trochę treningu, jednak z czasem, przy regularnych ćwiczeniach będzie nam coraz łatwiej osiągnąć medytacyjny stan. Nawet krótkie medytacje w ciągu dnia mogą naładować na energią i dobrym samopoczuciem na kilka godzin.
  2. Modlitwa – niektóre osoby wolą modlić się i to też jest forma medytacji, jeśli rzeczywiście skupiamy się na samej modlitwie i modlimy się świadomie. Modlitwa to nie wypowiadanie wyuczonych formułek i udział w określonych ceremoniach. W szczerej modlitwie nawiązujemy głęboki duchowy kontakt z Bogiem, który jest dla nas wzmocnieniem, pocieszeniem, uwolnieniem od rożnych psychicznych ciężarów, przynosi nam spokój i nadzieję.
  3. Ćwiczenia fizyczne – osobom regularnie ćwiczącym i uprawiającym sporty nie trzeba tłumaczyć korzyści z takich działań. Dla niektórych jednak mobilizacja do ćwiczeń fizycznych jest dużą trudnością. Pomijając oczywiste korzyści dla zdrowia fizycznego z uprawiania sportów, chciałabym bardziej skupić się na ich wpływie na stan psychiczny. Podczas ćwiczeń dotleniamy mózg, wyzwalają się endorfiny, oczyszczamy ciało z toksyn a umysł ze zmartwień. Wykonując ćwiczenia skupiamy się na wysiłku, poprawności, skupiamy na grze, często też przy okazji obcujemy z naturą. W czasie uprawiania sportu nasz umysł ma szansę oderwać się od codziennych stresów, a zdrowe zmęczenie powoduje, że nie jesteśmy skorzy do zamartwiania się. Niektóre aktywności fizyczne jak joga, tai-chi, sztuki walki mają w swojej filozofii elementy skupienia i medytacji.
  4. Obcowanie z naturą – nie musimy pokonywać tysięcy kilometrów dla obejrzenia spektakularnych cudów przyrody, ale żeby obcować z naturą warto wykorzystywać wszystkie nadarzające się okazje. Energia przyrody ożywionej i nieożywionej ma na nas uzdrawiający wpływ. Spacer po lesie, spędzenie paru chwil na łące, posiedzenie na ławce w parku, przytulenie się do drzewa, obserwowanie nurtu rzeki, słuchanie szumu fal, podziwianie górskiego krajobrazu pozwala nam uspokoić myśli, odprężyć się, zatopić w marzeniach a przede wszystkim zrzucić ciężar zmartwień i kłopotów dnia codziennego.
  5. Oddawanie się pasjom/ hobby. Jeśli robimy to, co naprawdę lubimy, odczuwamy mnóstwo pozytywnych emocji, radość, satysfakcję, spełnienie, odprężenie. Przy wykonywaniu ulubionych zajęć nasz mózg się wycisza a ciało regeneruje. Jeśli coś tworzymy, dodatkowo wzbogacamy otoczenie w owoce naszych zdolności i talentów. Oddawanie się hobby ma również moc wyciszania, zatrzymywania się w miejscu, poprawiania nastroju.
  6. Kontakt ze zwierzętami. Posiadanie zwierząt, które są naszymi przyjaciółmi również odpręża i pozytywnie energetyzuje. Czujemy się potrzebni, kochani i akceptowani. Dbanie o zwierzę również jest miarą naszego zaangażowania nie tylko w swoje własne sprawy, ale dostrzegania też potrzeb innych istot. Zwierzę może być naszym przyjacielem, pocieszycielem w trudnych chwilach, obrońcą, pomocnikiem, pies czy kot bywa wręcz członkiem rodziny. Dostrzeżmy prostotę życia zwierząt, ich zdolność radowania się najprostszymi sprawami: jedzeniem, obcowaniem z przyrodą, pogodą, zabawą, beztroską, przyjaźnią, życiem tu i teraz.
  7. Sen. Sen jest często niedocenianym sposobem na wyciszenie i regenerację. Mamy mało czasu na sen, żyjemy aktywnie, mamy wiele obowiązków, czasem marnotrawimy czas kosztem snu. Tymczasem sen bywa lekarstwem w przypadku życiowych trudności, chorób, życia w dużym stresie. W czasie snu mamy szansę zregenerować się, wyciszyć, poprawić sobie nastrój, wzmocnić organizm. Wyspani – jesteśmy bardziej odporni na trudy życia, mamy lepszy nastrój, jesteśmy bardziej kreatywni.

Po co nam wyciszanie?

- Wyciszenie dla obecności „tu i teraz”. Żyjąc w stresie i dużym pędzie, próbując wykorzystać dzień do maksimum – nie jesteśmy w stanie świadomie przeżywać własnych doświadczeń. Widzimy je dopiero patrząc wstecz, oceniamy i doceniamy to, co minęło. Świadome wyciszenie pozwala nam dostrzec to, co się wokół nas dzieje w danej chwili, docenić piękno istnienia, cud natury, delektować się spokojem, radością i miłością – żyć pełnią życia.

- Wyciszenie dla pozbycia się stresu. Silny stres, presja obowiązków, gonitwa myśli, martwienie się o przyszłość, rozpamiętywanie przeszłości, różnego rodzaju lęki nie pozwalają nam w pełni ocenić aktualnej sytuacji ani docenić tego, co mamy. Pozbycie się stresu, reset umysłu, zatrzymanie pędzących myśli pozwoli na regenerację, dostrzeżenie większej ilości szczegółów i podjęcie lepszych decyzji.

- Wyciszenie dla większej kreatywności. Nasze życie to też tworzenie. Tworzenie rzeczy drobnych jak i rzeczy wielkich, które składają się na to jak oceniamy nasze życie, jego sens i czy jesteśmy z niego zadowoleni. Dlatego warto się wyciszyć żeby pobudzić kreatywność, wyobraźnie i zdolność tworzenia. Nikt za nas naszego życia nie stworzy ani za nas nie przeżyje. Dlatego warto postarać się żeby było satysfakcjonujące i spełnione. Nie tylko z perspektywy lat, ale też każdego dnia.

- Wyciszenie dla słuchania intuicji i podejmowania decyzji. Codziennie podejmujemy mnóstwo decyzji, mniejszej lub większej wagi. Wiele z nich podejmujemy automatycznie, ale nie zawsze są one dla nas dobre. Mając spokojny, zrelaksowany umysł, możemy podejmować decyzje, które są dla nas korzystne, służą naszemu rozwojowi, dają nam dobre poczucie. Słuchając intuicji możemy uniknąć wielu błędnych i niekorzystnych dla siebie decyzji. W rezultacie czujemy się pewniej w swoim życiu i jesteśmy po prostu szczęśliwsi.

- Wyciszenie dla lepszego zdrowia. Życie w dzisiejszych czasach jest bardzo szybkie, mamy wiele obowiązków, ale tez wiele możliwości, bodźców, informacji, z którymi nieustannie się stykamy i które obciążają nasz umysł, generują lęki i niejednokrotnie wpędzają nas w stres. Długotrwały stres jest bardzo szkodliwy dla zdrowia i psychicznego i fizycznego. Poświęcenie kilku chwil dziennie na wyciszenie i zrelaksowanie, pozwala nam zregenerować siły, nabrać energii, być bardziej świadomym, popełniać mniej błędów.

Wyciszenie umysłu powinno być codziennym nawykiem takim jak jedzenie czy higiena. Spokojni – jesteśmy bardziej uważni, pewni siebie, życie jest pełniejsze. Zrównoważone osoby mają lepsze relacje z innymi, są bardziej kreatywne, zdrowsze i świadome po co żyją. Potrafią lepiej docenić dar istnienia i pojąć sens swojego życia.

Pomagać innym

Chęć pomagania innym jest w pewnym sensie miarą człowieczeństwa, jeśli jesteśmy w stanie wyjść poza własne potrzeby i potrzeby swojej rodziny. Dopóki jesteśmy samowystarczalni i nie nauczono nas w dzieciństwie, że pomoc innym jest naturalną rzeczą, zwykle nie zastanawiamy się nad tym, że wokół nas jest wielu potrzebujących pomocy. Zauważamy to dopiero, gdy w naszym życiu zdarzy się coś dramatycznego i ktoś bezinteresownie zrobił coś dla nas. Pomoc innym nie musi być spektakularna. Liczą się drobne gesty, gdzie zauważamy potrzeby innych i możemy a przede wszystkim chcemy, przyjść im z pomocą.

Ważnym aspektem jest aby pomagać świadomie. Świadoma pomoc ma wiele znaczeń:

- Pomaganie wynikające z własnej potrzeby dzielenia się tym co mamy. Nie tylko rzeczami materialnymi, ale zdolnościami, wiedzą, wolnym czasem. Wówczas pomoc jest pewnym darem, który ofiarowujemy innemu człowiekowi. I nie tylko człowiekowi, możemy również nieść pomoc zwierzętom, naturze, zabytkom i szeroko pojętemu dziedzictwu ludzkości.

- Pomaganie bez oczekiwań oznacza, że nie chcemy nic w zamian. Nasza pomoc wynika z potrzeby serca, pewnych przekonań, co jest ważne w życiu i jaką pozytywną rolę możemy odegrać. Nie zrażają nas trudności, brak akceptacji czy wręcz wrogość innych ludzi. Nasze zaangażowanie nie powinno wynikać z oczekiwania nagrody ani wdzięczności.

- Pomoc, która nie jest w sprzeczności z oczekiwaniami i potrzebami tych, którym pomoc ofiarowujemy. Potrzebna jest świadomość, że są sytuacje, w których nie możemy pomóc, chociaż bardzo chcemy. Trzeba wiedzieć, kiedy się wycofać.

- Pomoc powinna być konstruktywna. Nie naruszać cudzych granic ani naszych własnych. Pomagając nie możemy czuć się wykorzystywani ani wyczerpani.

- Pomoc należy nieść we właściwym momencie. To też trudne zagadnienie, ale ważne jest żebyśmy my jako ofiarodawca, mieli poczucie, że nie jest za wcześnie ani za późno.

- Pomaganie jako zawód. Wielu ludzi czuje naturalną potrzebę żeby nieść pomoc i wybierają zawód, który ściśle wiąże się z pomaganiem innym czyli różnego rodzaju służby ratunkowe. Ci najlepsi mają właśnie te cechy, o których pisałam wcześniej. Niosą pomoc każdemu, w każdej sytuacji, czasem z narażeniem własnego życia.

Jest też odwrotna strona medalu czyli przyjmowanie pomocy. Zdarza się, że my również tej pomocy potrzebujemy. U wielu ludzi pojawia się w tym momencie dyskomfort związany ze wstydem, niemocą, bezradnością a nawet złością. Dobrze mieć świadomość, że życie pisze różne scenariusze i nie zawsze możemy odwdzięczyć się ofiarodawcy. Zawsze możemy jednak pomóc innym w potrzebie i otrzymane „dobro” przekazać dalej.